Moje „dlaczego” i metamorfoza.

Dokładnie 5 lat temu… 

Siedziałem na balkonie z notesem i wypisywałem rzeczy, które chciałbym zmienić w swoim życiu, a może nawet… za jakiś czas móc podzielić się tym z osobami, które zmagają się z tym samym. 

Skończyłem 26 lat i byłem co najmniej niezadowolony z tego, jak wyglądam. 

Następne lata były nieustanną huśtawką. Kilka kilogramów w dół, kilka w górę, krok do przodu, 2 kroki do tyłu. 

Zacząłem się odchudzać mając 98 kilogramów, aż po 5 latach wiecznego pilnowania tego, co jem… ważyłem ponad 140 kilogramów. 

Nieźle, co? 

Odmawiałem sobie wielu rzeczy. Pamiętam jak mieszkając we Włoszech, obserwowałem jak wszyscy jedli pyszną pizzę, makarony… a ja tylko kawałek pizzy, a resztę zapychałem sałatką 🙁 

Niestety, co zakupy to większa koszula, większe spodnie… 

Wszystko inne wychodziło mi dobrze, moja firma rosła, ludzie chcieli ze mną pracować, a ja… miałem tę moją słabość. 

Ważyłem 60 kg więcej, niż chciałem ważyć. Coraz ciężej mi się oddychało, zawiązanie butów stawało się problemem…

Aż w końcu doszedłem do momentu, w którym powiedziałem sobie DOŚĆ! 

Podjąłem decyzję, że wezmę sprawy w moje ręce. 

Na studiach pracowałem jako trener personalny, pomogłem wtedy ponad 100 osobom schudnąć, a 8-9 lat później sam potrzebowałem pomocy… 

Dlatego podszedłem do sprawy tak, jak doradzam moim klientom. 

Poszukałem ludzi, którzy będą mogli mi pomóc. 

Tak trafiłem do 1 dietetyka, do drugiego, trzeciego…

Zacząłem ćwiczyć 30 minut dziennie, 60 minut dziennie, aż doszedłem do 2 godzin cardio każdego dnia… a moje ciało nadal nie wyglądało tak, jak chciałem!

Postanowiłem, że zastosuję wiedzę, którą mam z biznesu i zmiksuję ją z tym, co pamiętam z czasów, kiedy pomagałem ludziom chcącym żyć zdrowo… trudno było pogodzić mi się z tym, że po kilku latach sam do nich dołączyłem. 

Mówiąc trochę metaforycznie, wyciągnąłem ze swojej głowy cały ten problem odchudzania i tych wszystkich diet i porad, które nie działały, mimo że stosowałem się do nich w 100%. 

Próbowałem wszystkiego. Diety niskowęglowodanowej, niskotłuszczowej, wysokobiałkowej, byłem 9 dni na głodówce…  a potem 20 miesięcy w ketozie. 

Chciałem schudnąć, a moje ciało budowało mięśnie i gromadziło jeszcze więcej tkanki tłuszczowej. 

Gdzieś był problem. Musiałem go odszukać. 

Okazało się, że moim problemem była sama dieta… nie da się na niej być całe życie. Jeść zimnego kurczaka z brokułami,  na zmianę z tuńczykiem czy twarogiem albo zapychać się suchymi waflami ryżowymi – przecież to smakuje jak papier! 

Albo lepiej… nie da się całe życie wozić ze sobą kostki smalcu i udawać, że to jest coś pysznego! 

Teraz, kiedy to do Ciebie piszę, mam 31 lat . Wiele się zmieniło. 

Już nie męczę się wchodząc po schodach do mieszkania, a nawet z radością na nie wbiegam. Kiedyś trudno było mnie namówić na cokolwiek, a dzisiaj mam pełno energii – dosłownie tyle, że wymyślam sobie coraz to nowsze, trudniejsze wyzwania. 

W zeszłym roku wymyśliłem sobie, że ukończę Iron Mana na pełnym dystansie. Kiedy podejmowałem tę decyzję, to… nigdy wcześniej nie przebiegłem więcej, niż 5 km za jednym razem. 

2 dni temu wyszedłem pobiegać i zrobiłem półmaraton biegając dookoła jeziora i myśląc o tym, że już czas napisać ten pierwszy wpis i ruszyć z tematem. 

Bo naprawdę mam już dość tego, że tak dużo ludzi bezradnie kręci się w tym samym błędnym kole, z którego mi samemu z wielkim trudem udało się wyjść. 

Systematycznie opiszę moją drogę i podzielę się tym, czego dowiedziałem się podczas zrzucania ponad 45 kg i jak zmieniło to moje życie na zdrowsze zarówno dla ciała, jak i głowy! 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *