jak pokazać bliskiej osobie co czujesz

Do bardzo późna nie mogłem zasnąć, bo tak bardzo byłem nakręcony wynikami pewnej kampanii, którą prowadzę. Gdy o 5 rano zadzwonił budzik to otworzyłem oczy i pomyślałem, że to trochę za wcześnie na to, aby wstawać, ale… pociąg do odległego o 400km spotkania nie poczeka, aż się wyśpię. Tak to w życiu jest, że gdy walczymy o coś niesamowitego, to czasem poświęcamy wiele, aby to osiągnąć. Nie dosypiamy. Nie dojadamy. To jest w sumie ok, bo robimy to sobie, w imieniu własnych celów.

Ale to nie jedyne co robimy.

Bardzo często zapominamy o naszych bliskich. O miłym słowie do nich. O cieplej myśli, telefonie, czy chociażby krótkim smsie o treści „myślę o Tobie” lub „tęsknię”. Przecież takie małe rzeczy nic nie kosztują. No. Może kilka groszy, w zależności od tego jak rozlicza Cię operator. Ale nie o te kilka groszy chodzi. Chodzi o to, że biegnąć nie pamiętamy. A prawda jest taka, że nie ma w życiu nic smutniejszego, niż dobiec do celu i stwierdzić, że nikt nie chce z nami tego świętować. Że nie mamy komu o tym powiedzieć.

A przepis na to, aby mieć takie grono obok jest dosyć prosty. Wymaga kilku minut w tygodniu, aby utrzymać ciepłą więź. Jeden krótki telefon. Kilka smsów. Kilka miłych słów, wyrażenia uczuć.

Ta myśl do mnie nie przyszła z powodu tego, że to zaniedbuje. Bo już się tego nauczyłem. Bo już byłem w miejscu, kiedy chciałem się pochwalić, a nikt nie odbierał. Piszę to pod wpływem zdarzenia, które miało miejsce w trakcie drogi na pociąg.

Kierowca Ubera o 6 rano zapytał mnie, czy może wykonać szybki telefon. Odpowiedziałem, że pewnie, bo przecież i tak siedziałem w swoich mailach i przeglądałem transakcje jakie miały miejsce przez te 3h jak spałem. Witałem się z nowym dniem i szykowałem się do tego, aby coś ulepszyć, coś pozmieniać, w tym, co i tak fajnie działa.

„Synu, jest 6. Za 15 minut zadzwonię do Ciebie abyś wstał, teraz jeszcze sobie utnij krótką drzemkę, zadzwonię i Cię obudzę. Kocham Cię”

Gdy usłyszałem tą rozmowę, to byłem tak zaskoczony, że musiałem to przemyśleć, musiałem napisać. Więc zacząłem, ale gdy tak jechaliśmy, gdy pisałem…

„Synu, czas wstawać. Jest 6:15. Na dworze jest -5. Ubierz się ciepło i zabierz herbatę w termosie. To będzie dobry dzień. Nogi już na podłodze? To dobrze! Życzę Ci dobrego dnia Synu, Kocham Cię”.

Tutaj nie wytrzymałem i pytam mojego kierowcy o syna. O takie podstawy. Ile ma lat, co robi, jakie ma plany w życiu. Więc otrzymuję kilka informacji, a każda z nich jest przepełniona ojcowską dumą. Wiecie. Poszedł na trudne studia, dobrze mu idzie, w sumie już kończy, do tego pracuje, ma śliczną dziewczynę i jest pomocny.

I to nad czym sobie tak dumam, to myśl „a jaki ma być, skoro od własnego ojca słyszy takie słowa?”.

I teraz nie chodzi tylko o ojca. Tylko o dzieci. Bo jak mnie ten kierowca żegnał, to też tak ciepło, że mogę przypuszczać, że on po prostu taki jest dla ludzi. Oczywiście, można by przypuszczać, że dlatego, że jestem klientem, ale zestawiając to z tą rozmową z synem… no i informacją, że robi tak od 20 lat. Ze wcześnie rano zaczyna pracę. Kiedyś w banku, teraz na Uberze. Że robi to, bo kocha. Bo ma niezależność. Bo jak powiedział, ma więcej czasu na to, co ważne, choć pracuje po 11h dziennie.

Myślę, że każdy z Was będzie miał jakieś przemyślenia w temacie tego co powyżej. Ale sprawdźmy grupowo, co się stanie, jak zaczniemy być mili dla osób, które spotykamy w życiu. Zadzwońcie do przyjaciół, rodziny. Dajcie im znać, że myślicie.

Fajnie się biegnie po nasze cele, ale ostatecznie nie ma w życiu nic ważniejszego, niż jego jakość, a w dużej mierze zależy ona od jakości naszych relacji z ludźmi.

Dobrego dnia,
Bartosz

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę zostaw swój komentarz!
Proszę podaj swoje imię